close-up-hands-with-coins-house

Epidemia długów – jak się przed nią ochronić?

Groźnie brzmiące pojęcie windykacji spędza sen z powiek wielu przedsiębiorców, zwłaszcza w dobie recesji gospodarczej. Windykacja bynajmniej nie jest jednak wyrokiem, a znając swoje prawa, możemy skutecznie obronić się przed działaniem firm windykacyjnych, zachować kontrolę nad swoimi finansami i korzystnie zlikwidować swoje długi.

Windykator czy komornik?

Wiele osób myli te dwie profesje, bojąc się, że za pismem z firmy windykacyjnej mogą pójść dalsze kroki – zajęcie środków na koncie bankowym czy wtargnięcie windykatora do siedziby firmy. Nic bardziej mylnego. Uprawnienia, które wielu mylnie przypisuje windykatorom, to elementy egzekucji komorniczej, którą może stosować wyłącznie komornik sądowy, a i to tylko w ścisłych granicach prawa. Komornik sądowy nigdy nie działa pod szyldem firmy windykacyjnej, bowiem są to urzędnicy działający przy właściwych sądach. Jakie w takim razie uprawnienia przysługują firmie windykacyjnej?

Praktycznie żadne. Windykator nie jest żadnym szczególnym podmiotem prawa i może podejmować wobec dłużnika tylko takie czynności, jakie może podjąć dowolny wierzyciel. Nie może więc dokonać on zaboru naszego majątku, wtargnąć na teren naszej nieruchomości czy domagać się informacji o sytuacji finansowej dłużnika. Wszystkie tego typu działania, jeśli nie są dokonywane przez komornika na podstawie tytułu wykonawczego w zgodzie z normami postępowania cywilnego, mogą stanowić przestępstwo i należy zgłosić je Policji. Jakich nadużyć najczęściej mogą dopuszczać się windykatorzy?

  • wtargnięcie do mieszkania dłużnika bez jego wyraźnej zgody – takie zachowanie stanowi przestępstwo z art. 193 kodeksu karnego, czyli zakłócanie miru domowego;
  • straszenie dłużnika sądem karnym bądź komornikiem – jest to działanie tyleż absurdalne (wierzytelności najczęściej nie dochodzimy przed sądem karnym, a przed sądami cywilnymi i gospodarczymi) co bezprawne – jest to przestępstwo określone w art. 191 §2 kodeksu karnego, czyli stosowanie przemocy lub groźby bezprawnej w celu wymuszenia zwrotu wierzytelności;
  • na podstawie tego samego przepisu windykator nie może w żadnym wypadku stosować wobec nas przemocy fizycznej. Oprócz powyższego przepisu, stanowi to także naruszenie art. 217 §1 kodeksu karnego, dotyczącego naruszenia nietykalności cielesnej. Co więcej, w grę mogą wejść także inne przestępstwa przeciwko zdrowiu, takie jak spowodowanie lekkiego lub średniego uszczerbku na zdrowiu (art. 157 k.k.);
  • naruszenie nietykalności cielesnej mogą stanowić także próby dokonania eksmisji, do której windykator nie ma prawa;całkowicie nierealne są groźby zajęcia środków na koncie bankowym, emerytury lub wynagrodzenia za pracę – jeśli za pomocą takich gróźb próbuje się od nas wymusić zapłatę, może to stanowić oszustwo (art. 286 §1 k.k.)
  • windykator nie może domagać się wydania rzeczy stanowiących własność dłużnika, ani jego pieniędzy – takie działanie może stanowić usiłowanie kradzieży (278 k.k.) albo wymuszenia rozbójniczego (art. 282 k.k.);
  • nie można również informować o zadłużeniu dłużnika jego pracodawcy czy rodziny – to z kolei może grozić oskarżeniem o uporczywe nękanie (art. 190a k.k.) albo zniesławienie (art. 212 k.k.).

Wszystkie określone powyżej czyny mogą stanowić też podstawy dochodzenia odszkodowania bądź zadośćuczynienia od firmy windykacyjnej, jeśli jej działania wywołują szkody (np. uszkodzenie służbowego auta przy próbie jego zaboru) czy niematerialne krzywdy (np. stres dłużnika i jego domowników wywołany nękaniem przez windykatora). W kontakcie z windykatorem warto znać powyższe podstawy prawne, a jeśli windykator okaże się natarczywy i mimo ostrzeżeń będzie podejmował próby bezprawnych działań, to koniecznym może okazać się wezwanie na miejsce bezprawnej windykacji Policji. Jeśli windykator dopuścił się wymienionych wyżej działań, w pełni uzasadnione będzie zawiadomienie Policji bądź prokuratury o przestępstwie. Najpewniejszy sposób to złożenie zawiadomienia w formie ustnej na najbliższym komisariacie. W przypadku niektórych przestępstw konieczny będzie wniosek poszkodowanego, tzw. wniosek o ściganie. O konieczności złożenia takiego wniosku powinien poinformować policjant przyjmujący zawiadomienie.

Wróćmy jednak do samej windykacji. Skoro windykator nie ma praktycznie żadnych praw, to na czym mogą polegać legalne działania windykatorów? Przede wszystkim na rozmowie. Firmy te mają pełne prawo kontaktować się z dłużnikiem i negocjować warunki spłaty jego zadłużenia czy proponować rozłożenie długu na raty. Tutaj jednak również mogą przekroczyć granicę, za którą zaczyna się stalking – czyli przestępstwo uporczywego nękania, o którym wspomnieliśmy wyżej. Przy okazji takich rozmów może dojść też do próby wyłudzenia naszych danych. Zasadniczo jednak negocjacje mogą być wartościowym i korzystnym także dla dłużnika sposobem załatwienia sprawy, pozwalającym na znaczne obniżenie należności i uwolnienie się od problemu niskim kosztem. Aby zapewnić sobie odpowiednią pozycję przy negocjacjach, warto wiedzieć, czy nasz dług nie jest przedawniony.

As w rękawie – przedawnienie

Wiele z należności dochodzonych przez firmy windykacyjne to należności, które nigdy nie zostały usankcjonowane przez sąd, albo zostały stwierdzone wyrokiem, ale komornikowi nie udało się przeprowadzić egzekucji. Często takie należności są już przedawnione i windykatorzy dochodzą ich, głównie licząc na niezorientowanie dłużników w terminach przedawnienia. Przypomnijmy więc najważniejsze zasady w tym zakresie.

W 2018 przeszliśmy zasadniczą nowelizację w zakresie terminów przedawnień. Obecnie maksymalny termin przedawnienia to 6 lat i obowiązuje on w odniesieniu do zdecydowanej większości roszczeń, w tym roszczeń stwierdzonych prawomocnym orzeczeniem sądu lub innego organu powołanego do rozpoznawania spraw danego rodzaju albo orzeczeniem sądu polubownego, jak również roszczeń stwierdzonych ugodą zawartą przed sądem albo sądem polubownym albo ugodą zawartą przed mediatorem i zatwierdzoną przez sąd. Niezmiennie zaś termin przedawnienia roszczeń o świadczenia okresowe (np. raty kredytu) i związane z prowadzeniem działalności gospodarczej, wynosi jedynie 3 lata. Co więcej, obecnie do przedawnienia nie dochodzi dokładnie w 6. rocznicę powstania zobowiązania, ale dopiero 31 grudnia w roku, w którym mija 6 lat od powstania zobowiązania.

Termin przedawnienia roszczeń o terminie 10-letnim istniejących przed 9 lipca 2018 r., które nie zdążyły się do tego dnia przedawnić, obliczamy w ten sposób, że porównujemy termin przedawnienia zgodny z nowymi przepisami, a liczony od 9 lipca 2018 r. – czyli 31 grudnia 2024 – z dniem, w którym doszłoby do przedawnienia zgodnie ze starymi przepisami, tj. dokładnie po 10 latach od powstania zobowiązania. Obowiązuje nas termin krótszy z tych dwóch. Pamiętajmy jednak, że kodeks cywilny przewiduje możliwości zawieszenia lub przerwania biegu przedawnienia, które mogą całkowicie zmienić naszą sytuację. Szczególnie ważne są przypadki przerwania biegu – dochodzi do niego przez każdą czynność przed sądem lub innym organem powołanym do rozpoznawania spraw lub egzekwowania roszczeń danego rodzaju albo przed sądem polubownym, przedsięwziętą bezpośrednio w celu dochodzenia lub ustalenia albo zaspokojenia lub zabezpieczenia roszczenia, przez uznanie roszczenia przez osobę, wobec której roszczenie przysługuje, a także przez wszczęcie mediacji. Negocjacje prowadzone z windykatorem nie są bynajmniej mediacją, ale podczas takich negocjacji łatwo jest niechcący uznać roszczenie, które było bardzo blisko przedawnienia i przerwać jego bieg. W takim wypadku termin będzie biegł od zera.

Co więc daje nam przedawnienie? Przede wszystkim świadomość, że wierzyciel nie będzie mógł skutecznie dochodzić należności przed organami państwowymi. Jeśli dane roszczenie nie było jeszcze przedmiotem sprawy sądowej, możemy być pewni, że przedawnione roszczenie upadnie przed sądem, o ile podniesiemy odpowiedni zarzut przedawnienia. Z kolei, jeśli zobowiązanie przedawniło się po nadaniu tytułu wykonawczego i nieudanej egzekucji, komornik nie będzie już miał podstaw do dalszych prób podjęcia egzekucji. To mocne argumenty, które mogą skłonić windykatora do radykalnej obniżki żądanej należności, a nam ułatwić spłatę. Pamiętajmy jednak, że nawet nasze przedawnione długi mogą wciąż figurować w rejestrach, takich jak Krajowy Rejestr Długów czy BIG InfoMonitor. To z kolei kluczowy argument w rękach windykatora, gdyż negatywne wpisy w takich rejestrach mogą skutkować problemami w uzyskaniu leasingu, kredytów, czy z zakupami na raty. Takie wpisy na nasz temat to poważny argument za podjęciem rozmów z windykatorem, nawet jeśli wiemy, że roszczenia są zdecydowanie przedawnione. Nie istnieją podstawy prawne, pozwalające na żądanie wykreślenia z takich rejestrów przedawnionych długów – wszystko w tym zakresie leży po stronie wierzyciela.

Dlaczego warto sprawdzać pocztę?

Jeśli rozmowy z windykatorem zakończą się fiaskiem, możemy spodziewać się, że wkroczy on na drogę sądową. Wielu przedsiębiorców do dziś kieruje się dawnym przeświadczeniem, będącym dziś już chyba swoistą miejską legendą, że do ucieczki od wymiaru sprawiedliwości wystarczy nie odbierać pism z sądu, aż sędziowie w końcu stwierdzą, że rozpłynęliśmy się w powietrzu. Niestety, to duży błąd, także w przypadku walki z windykatorem. Często stosowaną przez nich procedurą jest bowiem pozew z wnioskiem o wydanie nakazu zapłaty. Dla wierzyciela to bajecznie prosta droga dochodzenia należności, bowiem wystarczą mu podstawowe dokumenty, takie jak zaakceptowana przez dłużnika faktura albo egzemplarz umowy, aby szybko i sprawnie uzyskać nakaz zapłaty. O postępowaniu nakazowym dłużnik w ogóle nie jest informowany, dopóki nie trafi do niego sam nakaz. Na szczęście, równie łatwo jak można uzyskać nakaz zapłaty, można go unieszkodliwić sprzeciwem od nakazu. Sprzeciw musimy wnieść w ciągu 14 dni licząc od dnia odebrania nakazu, nie jest więc tak, że chowanie się przed listonoszem pomoże nam w obronie swoich praw. Przeciwnie, do obrony swoich praw musimy wnieść sprzeciw od nakazu zapłaty, który będzie skutkował skierowaniem całej sprawy na rozprawę. Tam będziemy mieli okazję bronić się przed zapłatą. Jest to istotne, ponieważ nakazy zapłaty wydawane są niejako z automatu – często więc nakazy zapłaty obejmują nawet należności już zapłacone. Takie roszczenia można bardzo łatwo odepchnąć od siebie przed sądem, najlepiej z pomocą zawodowego pełnomocnika, ale najpierw należy przyjąć nakaz zapłaty, wnieść sprzeciw i dać samemu sobie szansę na obronę.

Jest o co walczyć

Po takim przedstawieniu sprawy jasno widać, że windykacja nie jest tak groźna i skuteczna, jak mogłoby się wydawać. Uprawnienia windykatorów są bardzo wąskie, i choć warto z nimi rozmawiać, to w negocjacjach nie wolno zapominać, że nie mają nad nami żadnej szczególnej mocy. Windykatorzy często liczą na zdezorientowanie i brak wiedzy prawnej dłużników, więc najlepszym sposobem na wygraną z nimi jest wiedza o własnych długach oraz świadomość swoich praw i obowiązków.

Autor tekstu: Filip Walczak
12.11.2020 r.