nieruchomości-w-polsce-1-1-1-1366x911

Nieruchomości dla cudzoziemca – krok po kroku

Choć normy prawne potrafią zmieniać się bardzo szybko, w każdym systemie prawnym zdarzają się ustawy bądź akty, które pozostają w mocy wyjątkowo długo. W Polsce najstarszą obowiązującą jest Ustawa z dn. 24 marca 1920 o nabywaniu nieruchomości przez cudzoziemców. Oczywiście, na przestrzeni stu lat zaszło w niej wiele zasadniczych zmian, ale do dziś jest to ustawa odgrywająca ogromną rolę w polskim obrocie gospodarczym. Z punktu widzenia podmiotów zagranicznych chcących wejść na rynek polski to jeden z najważniejszych aktów, któremu warto przyjrzeć się bliżej.

Cudzoziemcy, czyli kto?

W pierwszej kolejności musimy określić, kto tak naprawdę jest cudzoziemcem w myśl ustawy. Za cudzoziemców uważamy:

  • osoby fizyczne nieposiadające obywatelstwa polskiego – obywatelami polskimi są więc oczywiście osoby posiadające obywatelstwo podwójne, w tym polskie;
  • osobę prawną z siedzibą za granicą – a więc przede wszystkim spółki z o.o. i akcyjne, jak również stowarzyszenia czy fundacje z siedzibą poza terytorium Polski;
  • spółkę wymienionych wyżej osób, nieposiadającą zdolności prawnej, mającą siedzibę za granicą i utworzoną zgodnie z ustawodawstwem państw obcych;
  • osobę prawą i spółkę handlową nieposiadającą osobowości prawnej mającą siedzibę na terytorium Polski, kontrolowaną bezpośrednio lub pośrednio przez osoby lub spółki wymienione wyżej.

Mimo że są cudzoziemcami, całkowicie zwolnieni z potrzeby uzyskania zezwolenia są obywatele i przedsiębiorcy z państw Europejskiego Obszaru Gospodarczego (tj. z Unii Europejskiej, Islandii, Liechtensteinu i Norwegii) ani Szwajcarii. Dla osób i podmiotów z tego obszaru nie istnieją żadne dodatkowe obostrzenia w zakupie nieruchomości, niezależnie od pochodzenia ich kapitału.

Pojęcie kontroli nad spółką i osobą prawną zostało ściśle doprecyzowane przez ustawodawcę, choć paradoksalnie nie ma ono wielkiego znaczenia w praktyce. Każda bowiem spółka z siedzibą w Polsce, niezależnie od sprawowanej nad nią kontroli, jest w myśl ustawy spółką z państwa EOG, która – będąc cudzoziemcem – nie potrzebuje żadnych zezwoleń na zakup nieruchomości w Polsce. Prostym sposobem na ominięcie całej procedury jest więc założenie spółki z o.o. z siedzibą w Polsce. Taka spółka może być pod całkowitą kontrolą cudzoziemców, posiadać stuprocentowy kapitał zagraniczny, a nawet być spółką-córką podmiotu spoza EOG, ale wciąż będzie ona zwolniona z obowiązku uzyskania zezwolenia.

Jeśli spełniamy kryteria cudzoziemcy, ustawa przewiduje dalsze wyjątki pozwalające nam na zakup nieruchomości bez zezwolenia w kilku konkretnych przypadkach. Wyjątki te nie działają jednak w odniesieniu do nieruchomości w strefie nadgranicznej (czyli np. w odniesieniu do całego Trójmiasta i pozostałych przyległych do wybrzeża gmin) oraz w przypadku nabycia gruntów rolnych większych niż jeden hektar. Jeśli nie zachodzą te wyłączenia, możemy bez zezwolenia kupić:

  • samodzielny lokal mieszkalny – jest to lokal, który składa się z pokoi oraz pomieszczeń pomocniczych (np. kuchnia, łazienka) i zapewnia odpowiednie warunki mieszkaniowe;
  • lokal lub udział w lokalu przeznaczonym na garaż – jeśli jako nabywca lub właściciel nieruchomości lub samodzielnego lokalu mieszkalnego chcemy mieć garaż, aby zapewnić sobie odpowiednie warunki mieszkaniowe;
  • nieruchomość – gdy mieszkamy w Polsce co najmniej 5 lat od uzyskania zezwolenia na pobyt stały lub na pobyt rezydenta długoterminowego UE;
  • nieruchomości, które wejdą w skład wspólnoty majątkowej – jeśli jesteśmy małżonkami obywatela polskiego i mieszkamy w Polsce co najmniej 2 lata od uzyskania zezwolenia na pobyt stały lub na pobyt rezydenta długoterminowego UE;
  • nieruchomość od osoby, która jest jej właścicielem lub wieczystym użytkownikiem co najmniej 5 lat, o ile jesteśmy uprawnieni na mocy polskiego prawa spadkowego do dziedziczenia po tej osobie.

Katalog przesłanek, na podstawie których dany podmiot musi bądź nie musi ubiegać się o zezwolenie, jest dość skomplikowany, ale rzetelna ocena naszej sytuacji pod jego kątem to podstawa, jeśli przygotowujemy się do zakupu nieruchomości.

Co przygotować?

Podstawą uzyskania zezwolenia jest oczywiście złożenie wniosku, kierowanego do Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji. Wnioski rozpatrywane są dość długo, nawet do 4 miesięcy, więc warto złożyć swój wniosek z odpowiednim wyprzedzeniem. Na szybszą obsługę możemy liczyć, jeśli chcemy kupić nieruchomość na terenie specjalnej strefy ekonomicznej (taką strefą jest m.in. wschodnia część województwa pomorskiego, wraz z całym Trójmiastem i Półwyspem Helskim, oraz województwo kujawsko-pomorskie) bowiem ustawowy termin na rozpatrzenie wniosków dotyczących SSE wynosi 1 miesiąc od złożenia wniosku. Podstawowe dane, jakie musimy przygotować na potrzeby wniosku, to oczywiście dane identyfikujące wnioskodawcę, precyzyjne informacje o samej nieruchomości, zależnie od jej rodzaju, oznaczenie zbywcy, rodzaj zdarzenia prawnego, mającego skutkować zbyciem (np. sprzedaż, darowizna, zamiana), cel nabycia nieruchomości, a także informacje o źródłach pochodzenia środków finansowych na zakup.

Bardzo ważne jest też udowodnienie swoich więzi z Polską. Taką więzią może być polskie pochodzenie, małżeństwo z polskim obywatelem, posiadanie zezwolenia na pobyt, a także – co chyba najważniejsze z punktu widzenia przedsiębiorcy – zasiadanie w zarządzie kontrolowanej, polskiej spółki handlowej lub prowadzenie działalności gospodarczej w Polsce. Katalog możliwych przykładów więzi nie jest w ustawie zamknięty i można próbować wykazać swoje więzi z Rzeczpospolitą w inny sposób. Należy jednak zwrócić uwagę, że ustawa wspomina o wykonywaniu działalności gospodarczej, a nie o zamiarze jej wykonywania. Warto więc mieć możliwość wykazania, że działalność taka jest już w Polsce prowadzona, a zakup nieruchomości będzie kolejnym, naturalnym krokiem w rozwoju przedsiębiorcy na rynku polskim. Do wniosku powinniśmy w takim wypadku załączyć dokumenty potwierdzające działalność, np. odpisy uzyskanych już koncesji i zezwoleń.

Wskazując na więzi wynikające z działalności gospodarczej, musimy wykazać, że dana nieruchomość wiąże się z rzeczywistymi potrzebami wynikającymi z działalności, czyli po prostu nadaje się do realizacji celów naszej firmy. Mało prawdopodobne jest uzyskanie zezwolenia na zakup lokalu mieszkalnego przez firmę, o ile nie zajmuje się ona np. działalnością turystyczną.

Kluczowe są też załączniki, które dokładnie wymienia Rozporządzenie Ministra Spraw Wewnętrznych z dn. 20 czerwca 2012. Lista załączników zależy od wielu czynników, ale najogólniej mówiąc, dokumenty te odnoszą się do:

  • samego wnioskującego – w przypadku osoby fizycznej konieczna będzie poświadczona kopia dowodu tożsamości, zaś w przypadku osób prawnych – odpisy z odpowiedniego, krajowego lub zagranicznego rejestru;
  • dokumenty dotyczące nieruchomości – odpis z księgi wieczystej, wypis z rejestru gruntów, wyrys z mapy ewidencyjnej, czy wypis z miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego – zależnie od sytuacji prawnej samej nieruchomości, wydane nie wcześniej niż na 6 miesięcy przed złożeniem wniosku;
  • dokumentacja potwierdzająca źródło pochodzenia środków finansowych na zakup nieruchomości oraz możliwość finansowania działalności, wystawione nie wcześniej niż 3 miesiące przed złożeniem wniosku, takie jak zaświadczenia z banku, ZUS i odpowiedniego urzędu skarbowego;
  • dokumenty potwierdzające więzi z RP (np. odpis aktu małżeństwa, kopia zezwolenia na pobyt, czy wreszcie dokumenty związane z prowadzoną w Polsce działalnością gospodarczą);
  • dowód uiszczenia opłaty skarbowej.

Przez dokumenty poświadczone rozumiemy kopie poświadczone za zgodność z oryginałem przez notariusza albo pełnomocnika wnioskodawcy, będącego adwokatem, radcą prawnym, rzecznikiem patentowym lub doradcą podatkowym. Dokumenty w języku obcym muszą być złożone wraz z tłumaczeniem na j. polski, dokonanym przez tłumacza przysięgłego. Opłata skarbowa wynosi 1570 złotych i wnosimy ją na rzecz Urzędu Miasta Stołecznego Warszawy. Wysokie koszty wynikają po części z zaangażowania w sprawę wielu instytucji – Minister Spraw Wewnętrznych musi wystąpić o opinię w przedmiocie wniosku do Ministra Obrony Narodowej, a w przypadku nabycia nieruchomości rolnej – także do Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi.

Nie zapominajmy, że w razie zakupu nieruchomości rolnej najczęściej będziemy musieli też spełniać wymogi określone w Ustawie o kształtowaniu ustroju rolnego, zgodnie z którą, o ile nie jesteśmy rolnikiem indywidualnym, będziemy musieli w odrębnym postępowaniu wnosić o zgodę Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa na zakup gruntu.

Promesa

Ciekawą możliwością jest procedura uzyskania promesy, przewidziana w art. 3d Ustawy. Wniosek o wydanie promesy wiąże się z kosztem jedynie 98 złotych, a jeśli zostanie uwzględniony, będziemy mieli rok na złożenie właściwego wniosku o zezwolenie, mając pewność, że zostanie on rozpatrzony pozytywnie, chyba że zmieni się stan faktyczny istotny dla rozstrzygnięcia sprawy (np. cudzoziemiec zakończy działalność w Polsce bądź jego kondycja finansowa pogorszy się w sposób wskazujący, że nie będzie w stanie finansować planowanej działalności). Podanie o promesę nie zastępuje wniosku o zezwolenie – wciąż będziemy musieli złożyć standardowy wniosek o wydanie zezwolenia, a z drugiej strony już we wniosku dotyczącym promesy będziemy musieli zawrzeć wszelkie informacje i załączyć wszystkie dokumenty przewidziane dla właściwego wniosku o zezwolenie.

Wniosek o promesę podlega takiemu samemu opiniowaniu jak „domyślny” wniosek, więc nie można liczyć na jego wyjątkowo sprawne rozpatrzenie. Sens wnioskowania o promesę jest więc dyskusyjny, zwłaszcza w specjalnej strefie ekonomicznej, gdzie do obu wniosków odnosi się miesięczny termin.

Odmowa?

W czasie procedowania wniosku, minister może zażądać dodatkowych informacji od cudzoziemcy, celem sprawdzenia czy rozstrzygnięcie w sprawie nie wpływa na bezpieczeństwo państwa i czy jest zgodne z interesem RP. Jeżeli ostatecznie wniosek zostanie uznany za spełniający warunki ustawowe oraz zostanie pozytywnie zaopiniowany przez właściwe ministerstwa, przyznane zostanie zezwolenie ważne przez okres dwóch lat.

Jeśli decyzja będzie negatywna, istnieje możliwość złożenia wniosku o ponowne rozpatrzenie sprawy w ciągu 14 dni od otrzymania decyzji. Wniosek ten wymaga jedynie określenia, w których aspektach nie zgadzamy się ze sprawą. Możliwe jest też złożenie skargi na decyzję bezpośrednio do sądu. Na szczęście nie obowiązuje już artykuł 4 oryginalnego brzmienia ustawy, zgodnie z którym decyzja „nie wymaga uzasadnienia i nie ulega żadnemu zaskarżeniu”.

Zaufajmy ekspertom

Procedura zmierzająca do uzyskania zezwolenia na zakup nieruchomości jest niestety kosztowna i stosunkowo skomplikowana. Oprócz samej opłaty za wniosek trzeba też brać pod uwagę koszty tłumaczenia zagranicznych dokumentów, opłat za uzyskanie dokumentów dotyczących nieruchomości czy koszty poświadczeń kopii dokumentów. Co prawda istnieje bardzo łatwy sposób na ominięcie całej procedury przez założenie spółki w Polsce, aczkolwiek nie jest to rozwiązanie uniwersalne. Jeśli nie uda się wykorzystać żadnego z licznych zwolnień i wyłączeń przewidzianych w ustawie, warto powierzyć sprawę profesjonalistom, którzy doprowadzą sprawę do szczęśliwego zakończenia w sposób sprawny i kompleksowy.

Autor tekstu: Filip Walczak
04.12.2020 r.

close-up-hands-with-coins-house

Epidemia długów – jak się przed nią ochronić?

Groźnie brzmiące pojęcie windykacji spędza sen z powiek wielu przedsiębiorców, zwłaszcza w dobie recesji gospodarczej. Windykacja bynajmniej nie jest jednak wyrokiem, a znając swoje prawa, możemy skutecznie obronić się przed działaniem firm windykacyjnych, zachować kontrolę nad swoimi finansami i korzystnie zlikwidować swoje długi.

Windykator czy komornik?

Wiele osób myli te dwie profesje, bojąc się, że za pismem z firmy windykacyjnej mogą pójść dalsze kroki – zajęcie środków na koncie bankowym czy wtargnięcie windykatora do siedziby firmy. Nic bardziej mylnego. Uprawnienia, które wielu mylnie przypisuje windykatorom, to elementy egzekucji komorniczej, którą może stosować wyłącznie komornik sądowy, a i to tylko w ścisłych granicach prawa. Komornik sądowy nigdy nie działa pod szyldem firmy windykacyjnej, bowiem są to urzędnicy działający przy właściwych sądach. Jakie w takim razie uprawnienia przysługują firmie windykacyjnej?

Praktycznie żadne. Windykator nie jest żadnym szczególnym podmiotem prawa i może podejmować wobec dłużnika tylko takie czynności, jakie może podjąć dowolny wierzyciel. Nie może więc dokonać on zaboru naszego majątku, wtargnąć na teren naszej nieruchomości czy domagać się informacji o sytuacji finansowej dłużnika. Wszystkie tego typu działania, jeśli nie są dokonywane przez komornika na podstawie tytułu wykonawczego w zgodzie z normami postępowania cywilnego, mogą stanowić przestępstwo i należy zgłosić je Policji. Jakich nadużyć najczęściej mogą dopuszczać się windykatorzy?

  • wtargnięcie do mieszkania dłużnika bez jego wyraźnej zgody – takie zachowanie stanowi przestępstwo z art. 193 kodeksu karnego, czyli zakłócanie miru domowego;
  • straszenie dłużnika sądem karnym bądź komornikiem – jest to działanie tyleż absurdalne (wierzytelności najczęściej nie dochodzimy przed sądem karnym, a przed sądami cywilnymi i gospodarczymi) co bezprawne – jest to przestępstwo określone w art. 191 §2 kodeksu karnego, czyli stosowanie przemocy lub groźby bezprawnej w celu wymuszenia zwrotu wierzytelności;
  • na podstawie tego samego przepisu windykator nie może w żadnym wypadku stosować wobec nas przemocy fizycznej. Oprócz powyższego przepisu, stanowi to także naruszenie art. 217 §1 kodeksu karnego, dotyczącego naruszenia nietykalności cielesnej. Co więcej, w grę mogą wejść także inne przestępstwa przeciwko zdrowiu, takie jak spowodowanie lekkiego lub średniego uszczerbku na zdrowiu (art. 157 k.k.);
  • naruszenie nietykalności cielesnej mogą stanowić także próby dokonania eksmisji, do której windykator nie ma prawa;całkowicie nierealne są groźby zajęcia środków na koncie bankowym, emerytury lub wynagrodzenia za pracę – jeśli za pomocą takich gróźb próbuje się od nas wymusić zapłatę, może to stanowić oszustwo (art. 286 §1 k.k.)
  • windykator nie może domagać się wydania rzeczy stanowiących własność dłużnika, ani jego pieniędzy – takie działanie może stanowić usiłowanie kradzieży (278 k.k.) albo wymuszenia rozbójniczego (art. 282 k.k.);
  • nie można również informować o zadłużeniu dłużnika jego pracodawcy czy rodziny – to z kolei może grozić oskarżeniem o uporczywe nękanie (art. 190a k.k.) albo zniesławienie (art. 212 k.k.).

Wszystkie określone powyżej czyny mogą stanowić też podstawy dochodzenia odszkodowania bądź zadośćuczynienia od firmy windykacyjnej, jeśli jej działania wywołują szkody (np. uszkodzenie służbowego auta przy próbie jego zaboru) czy niematerialne krzywdy (np. stres dłużnika i jego domowników wywołany nękaniem przez windykatora). W kontakcie z windykatorem warto znać powyższe podstawy prawne, a jeśli windykator okaże się natarczywy i mimo ostrzeżeń będzie podejmował próby bezprawnych działań, to koniecznym może okazać się wezwanie na miejsce bezprawnej windykacji Policji. Jeśli windykator dopuścił się wymienionych wyżej działań, w pełni uzasadnione będzie zawiadomienie Policji bądź prokuratury o przestępstwie. Najpewniejszy sposób to złożenie zawiadomienia w formie ustnej na najbliższym komisariacie. W przypadku niektórych przestępstw konieczny będzie wniosek poszkodowanego, tzw. wniosek o ściganie. O konieczności złożenia takiego wniosku powinien poinformować policjant przyjmujący zawiadomienie.

Wróćmy jednak do samej windykacji. Skoro windykator nie ma praktycznie żadnych praw, to na czym mogą polegać legalne działania windykatorów? Przede wszystkim na rozmowie. Firmy te mają pełne prawo kontaktować się z dłużnikiem i negocjować warunki spłaty jego zadłużenia czy proponować rozłożenie długu na raty. Tutaj jednak również mogą przekroczyć granicę, za którą zaczyna się stalking – czyli przestępstwo uporczywego nękania, o którym wspomnieliśmy wyżej. Przy okazji takich rozmów może dojść też do próby wyłudzenia naszych danych. Zasadniczo jednak negocjacje mogą być wartościowym i korzystnym także dla dłużnika sposobem załatwienia sprawy, pozwalającym na znaczne obniżenie należności i uwolnienie się od problemu niskim kosztem. Aby zapewnić sobie odpowiednią pozycję przy negocjacjach, warto wiedzieć, czy nasz dług nie jest przedawniony.

As w rękawie – przedawnienie

Wiele z należności dochodzonych przez firmy windykacyjne to należności, które nigdy nie zostały usankcjonowane przez sąd, albo zostały stwierdzone wyrokiem, ale komornikowi nie udało się przeprowadzić egzekucji. Często takie należności są już przedawnione i windykatorzy dochodzą ich, głównie licząc na niezorientowanie dłużników w terminach przedawnienia. Przypomnijmy więc najważniejsze zasady w tym zakresie.

W 2018 przeszliśmy zasadniczą nowelizację w zakresie terminów przedawnień. Obecnie maksymalny termin przedawnienia to 6 lat i obowiązuje on w odniesieniu do zdecydowanej większości roszczeń, w tym roszczeń stwierdzonych prawomocnym orzeczeniem sądu lub innego organu powołanego do rozpoznawania spraw danego rodzaju albo orzeczeniem sądu polubownego, jak również roszczeń stwierdzonych ugodą zawartą przed sądem albo sądem polubownym albo ugodą zawartą przed mediatorem i zatwierdzoną przez sąd. Niezmiennie zaś termin przedawnienia roszczeń o świadczenia okresowe (np. raty kredytu) i związane z prowadzeniem działalności gospodarczej, wynosi jedynie 3 lata. Co więcej, obecnie do przedawnienia nie dochodzi dokładnie w 6. rocznicę powstania zobowiązania, ale dopiero 31 grudnia w roku, w którym mija 6 lat od powstania zobowiązania.

Termin przedawnienia roszczeń o terminie 10-letnim istniejących przed 9 lipca 2018 r., które nie zdążyły się do tego dnia przedawnić, obliczamy w ten sposób, że porównujemy termin przedawnienia zgodny z nowymi przepisami, a liczony od 9 lipca 2018 r. – czyli 31 grudnia 2024 – z dniem, w którym doszłoby do przedawnienia zgodnie ze starymi przepisami, tj. dokładnie po 10 latach od powstania zobowiązania. Obowiązuje nas termin krótszy z tych dwóch. Pamiętajmy jednak, że kodeks cywilny przewiduje możliwości zawieszenia lub przerwania biegu przedawnienia, które mogą całkowicie zmienić naszą sytuację. Szczególnie ważne są przypadki przerwania biegu – dochodzi do niego przez każdą czynność przed sądem lub innym organem powołanym do rozpoznawania spraw lub egzekwowania roszczeń danego rodzaju albo przed sądem polubownym, przedsięwziętą bezpośrednio w celu dochodzenia lub ustalenia albo zaspokojenia lub zabezpieczenia roszczenia, przez uznanie roszczenia przez osobę, wobec której roszczenie przysługuje, a także przez wszczęcie mediacji. Negocjacje prowadzone z windykatorem nie są bynajmniej mediacją, ale podczas takich negocjacji łatwo jest niechcący uznać roszczenie, które było bardzo blisko przedawnienia i przerwać jego bieg. W takim wypadku termin będzie biegł od zera.

Co więc daje nam przedawnienie? Przede wszystkim świadomość, że wierzyciel nie będzie mógł skutecznie dochodzić należności przed organami państwowymi. Jeśli dane roszczenie nie było jeszcze przedmiotem sprawy sądowej, możemy być pewni, że przedawnione roszczenie upadnie przed sądem, o ile podniesiemy odpowiedni zarzut przedawnienia. Z kolei, jeśli zobowiązanie przedawniło się po nadaniu tytułu wykonawczego i nieudanej egzekucji, komornik nie będzie już miał podstaw do dalszych prób podjęcia egzekucji. To mocne argumenty, które mogą skłonić windykatora do radykalnej obniżki żądanej należności, a nam ułatwić spłatę. Pamiętajmy jednak, że nawet nasze przedawnione długi mogą wciąż figurować w rejestrach, takich jak Krajowy Rejestr Długów czy BIG InfoMonitor. To z kolei kluczowy argument w rękach windykatora, gdyż negatywne wpisy w takich rejestrach mogą skutkować problemami w uzyskaniu leasingu, kredytów, czy z zakupami na raty. Takie wpisy na nasz temat to poważny argument za podjęciem rozmów z windykatorem, nawet jeśli wiemy, że roszczenia są zdecydowanie przedawnione. Nie istnieją podstawy prawne, pozwalające na żądanie wykreślenia z takich rejestrów przedawnionych długów – wszystko w tym zakresie leży po stronie wierzyciela.

Dlaczego warto sprawdzać pocztę?

Jeśli rozmowy z windykatorem zakończą się fiaskiem, możemy spodziewać się, że wkroczy on na drogę sądową. Wielu przedsiębiorców do dziś kieruje się dawnym przeświadczeniem, będącym dziś już chyba swoistą miejską legendą, że do ucieczki od wymiaru sprawiedliwości wystarczy nie odbierać pism z sądu, aż sędziowie w końcu stwierdzą, że rozpłynęliśmy się w powietrzu. Niestety, to duży błąd, także w przypadku walki z windykatorem. Często stosowaną przez nich procedurą jest bowiem pozew z wnioskiem o wydanie nakazu zapłaty. Dla wierzyciela to bajecznie prosta droga dochodzenia należności, bowiem wystarczą mu podstawowe dokumenty, takie jak zaakceptowana przez dłużnika faktura albo egzemplarz umowy, aby szybko i sprawnie uzyskać nakaz zapłaty. O postępowaniu nakazowym dłużnik w ogóle nie jest informowany, dopóki nie trafi do niego sam nakaz. Na szczęście, równie łatwo jak można uzyskać nakaz zapłaty, można go unieszkodliwić sprzeciwem od nakazu. Sprzeciw musimy wnieść w ciągu 14 dni licząc od dnia odebrania nakazu, nie jest więc tak, że chowanie się przed listonoszem pomoże nam w obronie swoich praw. Przeciwnie, do obrony swoich praw musimy wnieść sprzeciw od nakazu zapłaty, który będzie skutkował skierowaniem całej sprawy na rozprawę. Tam będziemy mieli okazję bronić się przed zapłatą. Jest to istotne, ponieważ nakazy zapłaty wydawane są niejako z automatu – często więc nakazy zapłaty obejmują nawet należności już zapłacone. Takie roszczenia można bardzo łatwo odepchnąć od siebie przed sądem, najlepiej z pomocą zawodowego pełnomocnika, ale najpierw należy przyjąć nakaz zapłaty, wnieść sprzeciw i dać samemu sobie szansę na obronę.

Jest o co walczyć

Po takim przedstawieniu sprawy jasno widać, że windykacja nie jest tak groźna i skuteczna, jak mogłoby się wydawać. Uprawnienia windykatorów są bardzo wąskie, i choć warto z nimi rozmawiać, to w negocjacjach nie wolno zapominać, że nie mają nad nami żadnej szczególnej mocy. Windykatorzy często liczą na zdezorientowanie i brak wiedzy prawnej dłużników, więc najlepszym sposobem na wygraną z nimi jest wiedza o własnych długach oraz świadomość swoich praw i obowiązków.

Autor tekstu: Filip Walczak
12.11.2020 r.

warszawa

WIS – Wiążąca Informacja Stawkowa

Od 1 lipca przedsiębiorcy muszą mierzyć się z nową matrycą stawek VAT, która początkowo miała wejść w życie już w kwietniu. Jej wdrożenie zostało przełożone w związku z pandemią COVID-19, jednak mimo dodatkowego czasu, wiele firm może napotkać problemy z dostosowaniem się do nowej rzeczywistości, a zwłaszcza do kategorii wprowadzanych przez Nomenklaturę Scaloną (CN 2020). Z pomocą przychodzi nam jednak sama nowelizacja, a konkretniej nowa instytucja Wiążącej Informacji Stawkowej – WIS. Ma ona zapewnić przedsiębiorcom większe poczucie pewności w obszarze podatku VAT i wygląda na to, że w polskim systemie prawnym pojawiła się w samą porę.

Czym jest WIS?

W prawie podatkowym mamy już znaną i często stosowaną instytucję interpretacji indywidualnej, której treść w teorii powinna chronić podatnika przed stawkami wyższymi, niż te określone wobec niego w dokumencie. Dawana przez interpretacje ochrona nie jest jednak doskonała – organy podatkowe nierzadko podważają ich treść, argumentując np. iż podany we wniosku o wydanie interpretacji stan faktyczny był nieprecyzyjny. Moc interpretacji indywidualnej jest też osłabiona przez postanowienia klauzuli przeciwko unikaniu opodatkowania. WIS może być postrzegana jako odpowiedź na takie krytyczne głosy wobec interpretacji indywidualnej.

Na wstępie zaznaczyć należy, że WIS odnosi się wyłącznie do podatku VAT i jest regulowana w ustawie o VAT, a nie – jak interpretacja indywidualna – w przepisach ordynacji podatkowej. Wynika to ze szczególnej roli podatku VAT w obrocie gospodarczym. W wielu względach WIS jest do interpretacji indywidualnej bardzo podobna, ale kluczowe wyróżnienie stanowi nowy art. 42 ustawy o VAT: WIS wiąże organy podatkowe wobec uprawnionych do wnioskowania podmiotów. Oznacza to, że ochrona przyznana w nowym reżimie jest dużo bardziej szczelna, i nie będzie możliwości wydania decyzji podatkowej z nią sprzecznej. Trudniej też będzie organom podatkowym taką decyzję podważyć. Każdy WIS odnosi się do poszczególnego towaru albo usługi, w oparciu o jej wyczerpujący opis, określając odpowiednio klasyfikację towaru lub usługi zgodnie z Nomenklaturą Scaloną, Polską Klasyfikacją Obiektów Budowlanych bądź Polską Klasyfikacją Wyrobów i Usług, i w oparciu o to określenie wskazuje właściwą stawkę podatku.

Procedura

Z wnioskiem o wydanie WIS może wystąpić zarówno podatnik posiadający numer NIP, jak również inny podmiot dokonujący lub mający dokonać czynności objętych zakresem wniosku, a także zamawiający w rozumieniu prawa zamówień publicznych – w zakresie mającym wpływ na sposób obliczenia ceny w związku z zamówieniem publicznym. Informację Stawkową wydaje Dyrektor Krajowej Informacji Skarbowej (KIS). Do wnioskowania o WIS wykorzystujemy prosty wzór, dostępny na stronach Krajowej Administracji Skarbowej oraz w portalu e-PUAP. We wniosku należy podać możliwie precyzyjny opis jednego towaru bądź jednej usługi, ewentualnie większej ilości towarów lub usług składających się razem na tzw. świadczenie kompleksowe – to najważniejszy element wniosku, którego rzetelne wypełnienie zapewni nam silne merytoryczne podstawy decyzji. Możemy też zaproponować klasyfikację, jaka wydaje nam się odpowiednia, choć oczywiście nie jest ona w żaden sposób wiążąca dla Dyrektora KIS.

Do wniosku warto dołączyć też wszelkiego rodzaju dokumenty i materiały mogące pomóc w wydaniu właściwej decyzji przez organ. Oprócz tego możemy zostać wezwani do przesłania próbki towaru celem wykonania niezbędnych badań – takie badanie może być konieczne zwłaszcza w branży chemicznej czy spożywczej. Wniosek można wysłać pocztą tradycyjną, choć oczywiście najprostszym rozwiązaniem jest skorzystanie z portalu e-PUAP. Należna opłata to 40 złotych, podobnie jak w przypadku interpretacji indywidualnej, choć w przypadku wezwania do przesłania próbki możemy być także obciążeni dodatkowymi kosztami jej badania. Pamiętajmy przy tym, że jest to opłata do uiszczenia za każdy wniosek, niezależnie od tego, ile ich składamy. Skoro zaś pojedynczy wniosek może obejmować tylko jeden produkt lub usługę, to kwota 40 złotych stanowi opłatę za zaklasyfikowanie jednego tylko produktu bądź usługi. Po złożeniu prawidłowego i właściwie opłaconego wniosku, Dyrektor KIS wydaje decyzję w ciągu 3 miesięcy. Wydane decyzje wraz z wnioskami są publikowane w Biuletynie Informacji Publicznej KIS, i choć cudze decyzje nie mają bezpośredniego odniesienia do naszej konkretnej sytuacji, to dostępne WIS mogą pozwolić na zorientowanie się w decyzjach wydawanych np. dla naszej branży.

Gdzie jest haczyk

Mimo, iż WIS jest sam w sobie nowością, to wiele elementów jej regulacji odwołuje się wprost do regulacji dotyczących interpretacji indywidualnej. I tak, w przypadku zmiany lub uchylenia decyzji, odpowiednio stosujemy przepisy art. 14k – 14m ordynacji podatkowej, chroniące podatnika działającego na podstawie WIS przed doręczeniem decyzji o zmianie bądź uchyleniu, a także pozwalające na korzystanie z wydanej początkowo WIS przez okres do końca okresu rozliczeniowego następującego po okresie rozliczeniowym, w którym nastąpiła zmiana bądź uchylenie WIS. W tym miejscu warto dodać, że przesłankami do zmiany bądź uchylenia WIS są m.in. stwierdzenie jej nieprawidłowości przez Szefa Krajowej Administracji Skarbowej, zmiany w europejskim prawie podatkowym, a także stwierdzenie błędnej wykładni lub niewłaściwej oceny co do zastosowania przepisu prawa materialnego. Choć silniejsza niż interpretacja, Wiążąca Informacja Stawkowa nie jest więc niewzruszalna. 

Między WIS a interpretacją zachodzi też jedna zasadnicza różnica, i to na niekorzyść podatnika – ochrona WIS obejmuje tylko towary i usługi dostarczone bądź wykonane po dniu, w którym WIS zostaje doręczona. Interpretacja indywidualna, choć w ograniczonym zakresie, dawała pewną ochronę wsteczną. W wypadku nowej regulacji nie możemy niestety na to liczyć. Nie możemy też liczyć na wybór między interpretacją a WIS – jedna instytucja zastąpiła bowiem drugą w zakresie podatku od towarów i usług, toteż nie ma już żadnej możliwości uzyskania indywidualnej, wstecznej ochrony w odniesieniu do podatku VAT.

Pewną pośrednią wadą WIS jest niepewność samej Nomenklatury Scalonej – jest ona co roku zmieniana przez rozporządzenia wykonawcze Komisji Europejskiej. Oczywiście, większość usług i towarów nie będzie co roku przenoszona pomiędzy kategoriami CN, ale jeśli już do takiej zmiany dojdzie, to podobnie jak przy zmianach w krajowym prawie podatkowym, dyrektor KIS będzie zobowiązany do uchylenia bądź zmiany wydanej WIS.

Czy warto?

Najkrócej mówiąc – zdecydowanie warto wnioskować o wydanie WIS, ponieważ i tak nie dostaniemy już interpretacji indywidualnej w tym zakresie. Mocniejsza ochrona prawna gwarantowana przez decyzję Dyrektora KIS rekompensuje brak jakiejkolwiek ochrony wstecznej, zaś niemal symboliczne koszty uzyskania KIS sprawiają, że uzyskanie Wiążącej Informacji Stawkowej to atrakcyjny sposób na zapewnienie sobie spokoju w podejmowanych działaniach biznesowych. Jest to w tej chwili tym bardziej ważne, że przejście na nowe klasyfikacje towarów i usług jest zadaniem niełatwym i pełnym niejasności. Ciężko w tej chwili wypowiadać się na temat praktycznego stosowania tej nowej instytucji – warto więc w najbliższym czasie obserwować zachowania organów podatkowych pod tym względem.

Autor tekstu: Filip Walczak
16.10.2020 r.

verne-ho-23880-unsplash-e1548113759471

Tarcza przeciwko wierzycielom? Nowy tryb restrukturyzacji

22 maja do Sejmu wpłynął projekt znany jako Tarcza 4.0 – rządowy projekt ustawy o dopłatach do oprocentowania kredytów bankowych udzielanych na zapewnienie płynności finansowej przedsiębiorcom dotkniętym skutkami COVID-19 oraz o zmianie niektórych innych ustaw. Zanim prace nad ustawą dobiegną końca, warto pochylić się nad jednym z najważniejszych elementów projektu – instytucją uproszczonej restrukturyzacji.

Zmiana prawa restrukturyzacyjnego proponowana przez rząd nie tworzy nowego rodzaju restrukturyzacji. Przeciwnie, uproszczone postępowanie ma w założeniu być wariantem znanego już postępowania o zatwierdzenie układu, zgodnie z założeniami ustawodawcy dostępnym dla przedsiębiorców aż do 30 czerwca 2021.

Układ w czasach zarazy

Zmiany umieszczone w nowelizacji dotyczą przede wszystkim początku całego postępowania. Dłużnik po zawarciu z doradcą restrukturyzacyjnym umowy o sprawowanie nadzoru nad przebiegiem postępowania może jednorazowo opublikować obwieszczenie w Monitorze Sądowym i Gospodarczym o otwarciu postępowania o zatwierdzenie układu. Dniem jego formalnego otwarcia jest dzień publikacji obwieszczenia. Tu kryje się największa różnica względem dotychczasowej sytuacji – z dniem publikacji, aż do dnia umorzenia lub zakończenia postępowania, dłużnik jest chroniony tak samo jak ten, który w zwykłym postępowaniu uzyskał przyjęcie układu i zatwierdzenie go przez sąd. Wierzyciele zostają więc postawieni przed faktem dokonanym co skutkuje jednostronną możliwością wstrzymania opłat za np. leasingi czy najem biura przy jednoczesnym braku możliwości wypowiedzenia tych umów przez leasingodawcę czy właściciela lokalu i podjęcia jakichkolwiek działań windykacyjnych. Jakie są dalsze szczegóły?

Dłużnik pod tarczą

Ochrona dłużnika jest zasadniczo identyczna jak ta, którą przewidują standardowe przepisy postępowania restrukturyzacyjnego. Co najważniejsze, postępowania egzekucyjne dotyczące wierzytelności objętej z mocy prawa układem oraz dotyczące wierzytelności zabezpieczonych hipoteką, zastawem rejestrowym, zastawem skarbowym czy hipoteką morską, ulegają zawieszania z mocy prawa, zaś wszczęcie nowych takich postępowań jest niedopuszczalne. W tym miejscu należy wyjaśnić, czym są wierzytelności objęte z mocy prawa układem. Są to co do zasady wszystkie wierzytelności powstałe przed dniem otwarcia postępowania (publikacji), odsetki za okres od dnia otwarcia postępowania, wierzytelności zależne od warunku, jeśli spełni się on w czasie postępowania, oraz wierzytelności z umowy wzajemnej – jeśli świadczenie drugiej strony jest podzielne i w zakresie, w jakim druga strona spełniła świadczenie przed otwarciem postępowania i nie otrzymała świadczenia wzajemnego. Objęte ochroną będą na przykład wierzytelności wynikające z umowy, jeśli wierzyciel zapłaci za przedmiot umowy i czeka na jego wydanie, bądź przeciwnie – czeka na zapłatę za swój towar. Wierzytelności powstałe po publikacji będą co do zasady wyłączone spod ochrony gwarantowanej przez układ, ale już odsetki od nich nie będą egzekwowane. Zgodnie z założeniami nowelizacji, publikacja oświadczenia wywołuje też dalsze skutki:

-dłużnik nie spełnia, a wręcz nie ma prawa realizować świadczeń wynikających z wierzytelności objętych z mocy prawa układem;

-potrącanie wierzytelności między dłużnikiem a wierzycielem jest niedopuszczalne, chyba że nabycie wierzytelności nastąpiło na skutek zapłaty długu, za który nabywca odpowiadał osobiście albo częściami swojego majątku, a jego odpowiedzialność za dług powstała przed dniem złożenia wniosku o publikację obwieszczenia;

-nie będzie możliwe wypowiadanie umów najmu lub dzierżawy, analogicznie do dotychczasowego postępowania układowego.

Ustawodawca daje więc dłużnikom ogromną szansę na złapanie oddechu. Po publikacji obwieszczenia niemal wszystkie istniejące już zobowiązania zostają zamrożone – dłużnik nie może ich dowolnie spłacać, a wierzyciel nie może ich egzekwować. Dłużnik będzie bezpieczny przede wszystkim, jeśli chodzi o zaległe raty kredytów, zaległy czynsz najmu, czy zaległe płatności i zlecenia dla kontrahentów.

W nowym wariancie postępowania wierzyciel może właściwie jednostronnie zamrozić większość podejmowanych wobec siebie działań egzekucyjnych i z pewnym spokojem podjąć się dalszych prac nad układem. Otwierając postępowanie o zatwierdzenie układu, dłużnik nie musi podawać żadnych informacji o stanie zadłużenia ani posiadać żadnej szczególnej dokumentacji – wymagane elementy obwieszczenia są wymienione w treści projektowanych przepisów i obejmują jedynie najbardziej podstawowe dane o dłużniku. Ustawodawca likwiduje tym samym największy problem dotychczasowych postępowań – brak ochrony majątku dłużnika podczas zbierania głosów za przyjęciem układu.

Publikacja… i co dalej?

Całość nowej konstrukcji stanowi reakcję na gwałtowne spadki przychodów przedsiębiorców wynikające z koronawirusa, które szybko mogą postawić firmę przed wizją bankructwa. Uproszczona restrukturyzacja umożliwia natychmiastowe podjęcie kroków zaradczych i uchronienie się przed wierzycielami, tak aby dłużnik mógł przetrwać czas pandemii i doczekać poprawy sytuacji na swoim rynku. Wierzyciel ma przy tym 4 miesiące od dnia opublikowania obwieszczenia, aby doprowadzić przygotowania układu do końca i złożyć wniosek o jego zatwierdzenie w sądzie. W razie niedotrzymania tego terminu, postępowanie umarza się z mocy prawa, a dłużnik musi od nowa wszcząć tradycyjne już postępowanie. Dłużnik może przejść z uproszczonego postępowania na uproszczone postępowanie sanacyjne, ale tylko na skutek odmowy zatwierdzenia układu przez sąd bądź umorzenia postępowania po złożeniu wniosku o zatwierdzenie układu.

Ważnym uproszczeniem jest przepis przewidujący, iż układ nie musi być zatwierdzony przez dłużnika, którego wierzytelność ma być wraz z umownymi należnościami ubocznymi w pełni zaspokojona zgodnie z propozycjami układu.

Nowe przepisy mogą budzić obawy wierzycieli, ale przygotowano dla nich rozwiązanie – na wniosek ich, dłużnika lub nadzorcy układu, sąd może uchylić skutki opublikowania obwieszczenia, jeśli prowadzą do pokrzywdzenia wierzycieli.

Dalsze postępowanie w zakresie uzyskiwania zgody na zatwierdzenie układu przez wierzycieli i zatwierdzenia przez sąd odbywa się bez większych zmian względem poprzedniego stanu prawnego. Zgromadzenie wierzycieli, służące wyrażeniu zgody na układ, może się według nowych przepisów odbywać w formie wideokonferencji przy zachowaniu odpowiednich wymagań, np. zachowania protokołu zawierającego zapis posiedzenia na elektronicznym nośniku danych.

W warunkach trwającego postępowania dłużnik może dokonywać czynności zwykłego zarządu – pozostałe wymagają zgody nadzorcy układu, która może być wydana także po fakcie – najpóźniej 30 dni po dokonaniu czynności. Nadzorca ogranicza czynności dłużnika do minimum pozwalającego na zaspokajanie bieżących kosztów postępowania i wywiązywania się z zobowiązań dłużnika.

Obecny stan prawny – obecny problem

Przypomnijmy – postępowanie o zatwierdzenie układu opiera się na zawarciu umowy z nadzorcą układu (doradcą restrukturyzacyjnym) i sporządzeniu samego układu w oparciu o bieżący stan zobowiązań dłużnika. Z ochrony wierzycieli wynika kolejny etap, czyli poddanie układu pod zatwierdzenie przez wierzycieli. Do przyjęcia układu potrzeba zgody na jego przyjęcie ze strony co najmniej połowy uprawnionych wierzycieli, mających łącznie co najmniej dwie trzecie sumy wierzytelności uprawniających do głosowania nad układem. Przyjęty układ podlega zatwierdzeniu w sądzie. Sąd ocenia układ i tryb jego zatwierdzenia pod kątem zgodności z wymogami prawnymi, a także pod kątem ewentualnego rażącego pokrzywdzenia wierzycieli głosujących przeciwko układowi i zgłaszających swoje zastrzeżenia. Na tym etapie ujawnia się największa wada postępowania w obowiązującej treści – układ wywiera skutki, między innymi zawieszając postępowania egzekucyjne należności objętych układem i blokując wszczynanie nowej egzekucji w zakresie tych należności, dopiero po zatwierdzeniu układu przez sąd. Z tego też względu postępowanie to nie cieszy się popularnością wśród dłużników. Jego czas trwania i koszty nie są warte dość odległej perspektywy uchronienia się przed wierzycielami. Dalszymi istotnymi etapami postępowania są kolejno: uprawomocnienie się decyzji o zatwierdzenie układu i wykonanie układu pod nadzorem doradcy restrukturyzacyjnego. Zwieńczeniem całego postępowania jest stwierdzenie przez sąd wykonania układu.

Podsumowanie

Nowe rozwiązanie dla przedsiębiorców dotkniętych stanem pandemii zapowiada się wyjątkowo obiecująco. Uproszczona restrukturyzacja może stanowić wielkie wsparcie dla tych, którym ciążące zobowiązania utrudniają utrzymanie się na powierzchni w tym szczególnym czasie. Trudno dopatrzyć się w nowej regulacji poważniejszych luk – uwzględniono tutaj racje wierzycieli, dając im prawo do wystąpienia o uchylenie skutków otwarcia postępowania, a także warunki epidemii, wprost zezwalając na zebranie wierzycieli w formie wideokonferencji. Uproszczona restrukturyzacja oparta jest na znanej już wcześniej konstrukcji, więc nowe przepisy nie powinny powodować poważniejszych wątpliwości i problemów w praktyce. Nowe przepisy tworzą skuteczny i prosty sposób zapewnienia sobie przynajmniej czterech miesięcy na poprawę sytuacji firmy w czasie pandemii. Publikacja obwieszczenia nie wiąże się przy tym z żadnym sztywnym zobowiązaniem faktycznego prowadzenia skutecznej restrukturyzacji, więc można wykorzystać sam ustawowy termin 4 miesięcy na poprawę sytuacji finansowej. W przypadku wielu firm ta kilkumiesięczna ochrona przed wierzycielami może wystarczyć do wyjścia na prostą.

Racje przemawiające za nowym modelem restrukturyzacji są przy tym na tyle uniwersalne, że można liczyć na pozostawienie części nowych przepisów w obrocie prawnym także po ustaniu epidemii. W pewnym stopniu projekt nowej restrukturyzacji jest oparty o dyrektywę UE z 20 czerwca 2019 r. w sprawie ram restrukturyzacji zapobiegawczej, umorzenia długów i zakazów prowadzenia działalności oraz w sprawie środków zwiększających skuteczność postępowań dotyczących restrukturyzacji, niewypłacalności i umorzenia długów. Możliwe więc, że jeśli uproszczona restrukturyzacja się sprawdzi, zostanie z nami także po czerwcu 2021 roku. Dzięki temu niepopularny dotychczas tryb zatwierdzania układu może stać się wygodnym rozwiązaniem zadowalającym wszystkich zainteresowanych. Sprawniej, prościej i taniej przeprowadzona restrukturyzacja leży przecież także w interesie wierzycieli.

Autor tekstu: Filip Walczak
16.10.2020 r.

Closeup of business woman making notes in document. Entrepreneur sitting at desk and writing. Paperwork concept. Cropped view.

Enigmatyczny Beneficjent Rzeczywisty

Choć może dotyczyć każdego przedsiębiorcy, pewnie niewielu o nim słyszało – Centralny Rejestr Beneficjentów Rzeczywistych (dalej: CRBR) formalnie zaczął działać już pięć miesięcy temu, 13 października 2019 roku.

Ale czym właściwie jest CRBR, kogo należy zgłosić do rejestru, kto jest zobowiązany złożyć wniosek i jakie konsekwencje niesie ze sobą niedopełnienie tego obowiązku?

Kogo musimy zgłosić do CRBR?

Zgłoszeniu do Rejestru podlegają beneficjenci rzeczywiści, którymi zgodnie z definicją zawartą w ustawie z 1 marca 2018 roku o przeciwdziałaniu praniu pieniędzy oraz finansowaniu terroryzmu (t. j. Dz. U. z 2019 r. poz. 1115) jest szereg podmiotów. Definicja ta jest skomplikowana i wzbudza ożywione dyskusje nawet wśród profesjonalistów. Co do zasady, beneficjentem rzeczywistym jest osoba fizyczna, która posiada ponad 25 proc. udziałów lub akcji w spółce, a jeżeli nie ma możliwości ustalenia udziałów lub akcji – osoba zajmująca wyższe stanowisko kierownicze. Jednak ze względu na szeroki krąg podmiotów, jest to również osoba fizyczna, która sprawuje bezpośrednio lub pośrednio kontrolę nad osobą prawną (spółką), także ta, która faktycznie czerpie korzyści z działalności podmiotu, którym posiada lub kontroluje. Ponadto, może to być osoba fizyczna, która ma uprawnienia umożliwiające jej wywieranie decydującego wpływu na czynności lub działania podejmowane przez spółkę.

WAŻNE: Obowiązek zgłaszania informacji o beneficjencie rzeczywistym nie dotyczy spółek publicznych w rozumieniu ustawy z dnia 29 lipca 2005 r. o ofercie publicznej i warunkach wprowadzania instrumentów finansowych do zorganizowanego systemu obrotu oraz o spółkach publicznych (Dz.U. z 2019 r. poz. 623).

Termin zgłoszenia

Podmioty zarejestrowane w KRS przed 13 października 2019 roku mają pół roku na zgłoszenie beneficjenta rzeczywistego, tj. do 13 kwietnia 2020 roku.

„Nowe” podmioty (te zarejestrowane w KRS po 13 października 2019 roku) mają znacznie krótszy termin na dokonanie czynności – zaledwie 7 dni od dnia wpisu podmiotu do KRS, a w przypadku zmiany – 7 dni od tej zmiany.

WAŻNE: Siedmiodniowy termin nie obejmuje sobót ani dni ustawowo wolnych od pracy.

Podmioty zgłaszające

Zgłoszenia do Rejestru dokonać może jedynie osoba uprawniona do reprezentacji spółki, tj. osoba ujawniona w KRS jako uprawniona do reprezentacji spółki. Zgłoszenie opatrzone musi być kwalifikowanym podpisem elektronicznym lub profilem zaufany ePUAP.

WAŻNE: Pełnomocnicy spółki nie są uprawnieni do dokonania zgłoszenia informacji do CRBR.

W przypadku gdy wymagana jest łączna reprezentacja tj. przez więcej niż jedną osobę, zgłoszenie musi być podpisane przez wszystkie wymagane osoby (nie ma znaczenia kolejność składania podpisów, podpisy kwalifikowane i podpisy potwierdzane profilem zaufanym ePUAP mogą być zamieszczane).

Kary za niezgłoszenie

Osoba dokonująca zgłoszenia ponosi odpowiedzialność za szkodę wyrządzoną zgłoszeniem nieprawdziwych danych, a także niezgłoszeniem w ustawowym terminie – grozi jej zakaz pełnienia obowiązków na stanowisku kierowniczym bądź kara pieniężna w wysokości do 1.000.000 zł.

Sama spółka za niezgłoszenie danych lub zgłoszenie nieprawdziwych danych może zostać ukarana karą finansową do 1.000.000 zł lub nakazem zaprzestania określonych czynności.

Instrukcja zgłoszenia

Aby uniknąć sankcji wynikających z niezgłoszenia beneficjenta, należy wykonać kilka prostych kroków:

  1. wejść na stronę https://www.podatki.gov.pl/crbr/
  2. kliknąć rejestr CRBR
  3. kliknąć utwórz zgłoszenie
  4. wpisać NIP i formę organizacyjną (spółka komandytowa, komandytowo-akcyjna, jawna, z ograniczoną odpowiedzialnością, akcyjna, inne) i kliknąć „dalej” WAŻNE: w przypadku spółki z ograniczoną odpowiedzialnością spółki komandytowej, należy wybrać „spółka komandytowa”.
  5. wpisać datę zdarzenia, tj. datę utworzenia nowego wpisu – zgłoszenia beneficjenta rzeczywistego i kliknąć „utwórz nowe zgłoszenie”
  6. wypełnić zgłoszenie – dane spółki (KRS, nazwa, aktualny adres siedziby), kliknąć „Dodaj beneficjenta/reprezentanta”, następnie [rubryka B.1.] uzupełnić wymagane dane osoby fizycznej będącej beneficjentem rzeczywistym (PESEL – w przypadku osób nieposiadających numeru PESEL – datę urodzenia., imię/imiona, nazwisko, kraj obywatelstwa i zamieszkania), a także [rubryka B.2.] informacje o jego udziałach lub uprawnieniach (charakter uprawnień – bezpośrednie, pośrednie, inne.
  7. Po uzupełnieniu danych w rubrykach B.1. i B.2. należy zaznaczyć opcję „Dodaj informacje o udziałach lub uprawnieniach beneficjenta / informację o reprezentacji” w celu zapisania beneficjenta rzeczywistego.
  8. Potwierdzić klauzulę świadomości odpowiedzialności karnej za złożenie fałszywego oświadczenia.

Powodzenia!

Autor tekstu: Weronika Wiczkowska
02.10.2020 r.

funny happy excited young pretty woman sitting at table in black shirt working on laptop in co-working office, wearing glasses

Prosta Spółka Akcyjna – Rozwiązanie dla startupów?

Koniec roku to czas podsumowań, ale też czas zmian – także w wymiarze sprawiedliwości. W rok 2020 wchodzimy z ogromną nowelizacją postępowania cywilnego, największą od wielu lat. Stanowi ona materiał godny pracy naukowej, jednak w dzisiejszym artykule skupimy się na kwestiach ważnych szczególnie dla przedsiębiorców. Jakie pułapki przygotował ustawodawca i na co szczególnie przygotować się przed wniesieniem sprawy do sądu?

Powrót do przeszłości – odrębne postępowanie gospodarcze

Kluczową kwestią dla przedsiębiorców są oczywiście odrębne postępowanie w sprawach gospodarczych, które funkcjonowały już w polskim prawie i nie są niczym nowym. Głównym motywem powrotu tej instytucji jest chęć przyspieszenia postępowań, mających znaczny wpływ na finanse i działalność gospodarczą prowadzoną przez przedsiębiorców. Takimi ważnymi sprawami gospodarczymi są, zgodnie z art. art. 4582 § 1 KPC, m. in. sprawy:

  1. ze stosunków cywilnych między przedsiębiorcami w zakresie ich działalności gospodarczej;
  2. ze stosunku spółki oraz dotyczące roszczeń cywilnych w spółkach osobowych i kapitałowych;
  3. z umów o roboty budowlane oraz ze związanych z procesem budowlanym umów służących wykonaniu robót budowlanych;
  4. z umów leasingu;
  5. między organami przedsiębiorstwa państwowego;
  6. o nadanie klauzuli wykonalności tytułowi egzekucyjnemu, którym jest orzeczenie sądu gospodarczego albo ugoda zawarta przed tym sądem.

Nie każda sprawa właściwa w postępowaniu gospodarczym – wyłączenia

Ze spraw gospodarczych wprost wyłączono podział majątku wspólników spółki cywilnej po jej ustaniu oraz sprawy dotyczące wierzytelności nabytej od osoby niebędącej przedsiębiorcą, chyba że wierzytelność ta powstała ze stosunku prawnego w zakresie działalności gospodarczej prowadzonej przez wszystkie jego strony. Podział majątku wspólnego to typowa sprawa dla sądu cywilnego, więc słusznie pozostaje poza polem zainteresowania sądu gospodarczego.

Drugie wyłączenie zostało z kolei przewidziane z myślą o podmiotach zajmujących się skupem wierzytelności wynikających z różnych zdarzeń, które często nie nadaje się do rozpatrzenia przez sąd gospodarczy.

Ważnym elementem tego trybu jest wyłączenie niektórych instytucji procesowych. W postępowaniu w sprawach gospodarczych nie będzie można występować z nowym roszczeniem zamiast lub obok dotychczasowego, z wyjątkiem rozszerzenia roszczenia o kolejne świadczenia powtarzające się (takie jak np. comiesięczne opłaty za wynajem) i zamiany dotychczasowego przedmiotu świadczenia na inny bądź jego równowartość.

To rozsądny balans pomiędzy elastycznością wymaganą przez naturę spraw gospodarczych – możliwe jest np. rozszerzenie pozwu o kolejne niezapłacone faktury – a naczelnym postulatem ustawodawcy, czyli przyspieszeniem postępowania.

Wciąż możliwe będzie przypozwanie oraz interwencja, ale wykluczono możliwości przewidziane w art. 194-196 KPC. Oznacza to między innymi, że powództwo wniesione przeciwko niewłaściwemu podmiotowi nie będzie już mogło być „uratowane” przez wezwanie właściwego pozwanego, ale będzie skutkować przegraną sprawą. Warto więc przed wytoczeniem powództwa dokładnie sprawdzić, czy spółka którą pozywamy rzeczywiście jest tą właściwą, a nie tylko mniej lub bardziej powiązaną z podmiotem, przeciw któremu powinniśmy wystąpić.

Wyłączono też możliwość zawieszenia postępowania wskutek niestawiennictwa stron na rozprawie, co powinno poważnie utrudnić próby opóźniania procesu przez ignorowanie wezwań do sądu. Jednocześnie, trzeba pamiętać, o  zakazie powództwa wzajemnego i przekazania sprawy sądowi okręgowemu, który już rozpatruje sprawę będącą z nią w związku.

Dwa ostatnie wyłączenia są dość niezrozumiałe – bez powództwa wzajemnego obie strony będą musiały sobie w razie sporu wytoczyć osobne powództwa, więc przedsiębiorcy, podobnie jak sąd, będą musieli zająć się jeszcze jednym postępowaniem.

Oblig@toryjny adres e-mail

Ważnym, choć kuriozalnym wymogiem jest obowiązek podania adresów e-mail pozwanego i powoda (albo oświadczeń o braku takiego adresu) w swoich pierwszych pismach procesowych.

Zgodnie z pierwotnym zamysłem autorów, mail miał służyć do przesyłania pouczeń oraz nieokreślonej pomocy online dla stron niereprezentowanych przez profesjonalnych pełnomocników, przy czym kształt tej pomocy wciąż nie został określony. W rezultacie, podanie maila niezbyt zmienia sytuację stron w procesie. Brak maila stanowi z kolei poważny brak formalny pisma. Mamy tu więc do czynienia ze sporym błędem legislacyjnym, który niestety nie zmienia faktu, że o mailach trzeba będzie pamiętać.

Prędko, prędzej

Trzeba pamiętać także o skróceniu dwóch ważnych terminów – do umorzenia zawieszonego postępowania oraz żądania wznowienia postępowania. Terminy te zostały skrócone aż o połowę.

Pojawiły się też dodatkowe terminy dotyczące sądów. Pierwszy z nich to miesiąc na przekazanie sprawy niebędącej sprawą gospodarczą przez sąd gospodarczy do właściwego sądu, i na przekazanie sprawy gospodarczej przez właściwy sąd do sądu gospodarczego. Miesięczny termin liczony jest od wdania się w spór i służy zapobieganiu wielomiesięcznym przekazom sprawy między sądami. Kolejny termin obejmuje przewodniczącego i sąd, którzy muszą działać tak, aby rozstrzygnięcie w sprawie zapadło nie później niż pół roku od złożenia odpowiedzi na pozew. Nie można tego jednak utożsamiać ze sztywnym, półrocznym terminem na załatwienie sprawy przez sąd – takie zobowiązanie dla sądu nie zmienia faktu, że obstrukcje procesowe, skomplikowane postępowania dowodowe i inne elementy niezależne od pracy sędziów mogą przedłużyć postępowanie ponad 6 miesięcy. Z drugiej strony, nowy przepis wywiera pewien nacisk na sądy i grozi podejmowaniem przez składy sędziowskie pochopnych decyzji. Niezależnie od słusznych racji stojących za przyspieszeniem postępowania, nie powinno odbywać się to kosztem jakości orzeczenia.

Ustawodawca „popędza” także strony, chociażby przez obowiązek powołania wszystkich swoich twierdzeń i dowodów w pozwie bądź w odpowiedzi na pozew. Nie będzie już możliwości zachowania procesowych asów w rękawie na czas rozprawy.

Wyższe opłaty , więcej mediacji?

Przedsiębiorcy powinni przyjrzeć się też części nowelizacji dotyczącej zmian w opłatach sądowych, w której widać jasno, że twórcy zwrócili uwagę przede wszystkim na fiskalne i motywacyjne aspekty opłat sądowych. Ciężko się temu dziwić – inflacja i wzrost cen muszą prędzej czy później znaleźć swoje odbicie także w podwyżce opłat za czynności sądowe.

Dotyczy to zwłaszcza postępowań cywilnych, gdzie bezwzględna wartość przedmiotów sporu systematycznie wzrasta, tak jak rosną ceny wszystkich przedmiotów potencjalnych sporów. Co więcej, w sytuacji, w której obywatele i podmioty prawa dysponują znacznie większymi kwotami pieniędzy niż przy ostatniej nowelizacji opłat sądowych, łatwiej jest znaleźć środki na prowadzenie wielu, także błahych, spraw przed sądem. To właśnie aspekt motywacyjny sprawił, że podwyżka opłat jest nieproporcjonalnie wysoka – takie koszty to także odciążenie dla sądów i zachęta do podjęcia pozasądowych sposobów rozwiązania sporu.

Spośród wielu opłat, jakie zdecydowano się podnieść, warto zwrócić uwagę przede wszystkim na radykalną zmianę w wysokości opłat przy sprawach gospodarczych, które wzrosły z dwóch do pięciu tysięcy złotych. Są to przede wszystkim sprawy powiązane z funkcjonowaniem spółek, więc prędzej czy później trzeba będzie je ponieść.

Największą, i najbardziej odczuwalną podwyżkę opłat wprowadzono w odniesieniu do opłaty stosunkowej. O ile wcześniej stawka opłaty wynosiła 5% wartości przedmiotu sporu, jednak nie więcej niż 100.000,00 złotych ani nie mniej niż 30 złotych, o tyle teraz dla mniejszych wartości przedmiotu sporu wprowadzono przedziały kwot. Przedstawiają się one następująco:

1) do 500 złotych wartości przedmiotu sporu: 30 złotych;
2) ponad 500 do 1500 złotych: 100 złotych;
3) ponad 1500 do 4000 złotych: 200 złotych;
4) ponad 4000 do 7500 złotych: 400 złotych;
5) ponad 7500 do 10.000 złotych: 500 złotych;
6) ponad 10.000 do 15.000 złotych: 750 złotych;
7) ponad 15.000 do 20.000 złotych: 1000 złotych.

W przypadkach, gdy wartość przedmiotu sporu przekracza 20.000 złotych, wciąż pobierana jest opłata stosunkowa na poziomie 5%, z tym że teraz może ona wynieść maksymalnie 200.000 złotych. Pierwotny projekt nowelizacji zakładał opłatę maksymalną w wysokości aż 500.000 złotych, ale nawet  obecnie przyjęty poziom opłat to bardzo dotkliwa zmiana. Warto zauważyć, że dla najniższych kwot, o jakie ma toczyć się spór, opłata jest stosunkowo wysoka i maleje proporcjonalnie do wzrostu wartości przedmiotu sporu. 100 złotych opłaty przy sporze o 500 złotych to aż 20% tej kwoty, ale spór o 10.000 złotych będzie już kosztował 5% wartości przedmiotu sporu.

Ustawodawca uznał to za doskonały sposób na odciążenie sądownictwa, i rzeczywiście, tak znaczne podwyżki opłat powinny całkowicie zmienić postrzeganie postępowania cywilnego przez strony. Warto rozważyć, czy w sytuacji, w której pod hasłem „opłat sądowych” kryje się znacznie bardziej dotkliwa potencjalna strata, z jednej strony – w pozycji wierzyciela – warto pochopnie sięgać po pozew, a z drugiej – czy dłużnikowi rzeczywiście opłaca się unikać płatności i prowokować wierzyciela do najostrzejszych kroków prawnych. W porównaniu z coraz droższym postępowaniem przed sądem, mediacja i inne polubowne sposoby załatwiania spraw staną się znacznie bardziej atrakcyjne.

Zawiadomienie powtórne, a później komornik

Kolejną ważną zmianę, uderzającą w prawdziwą plagę zakończonych niepowodzeniem doręczeń, wprowadza nowy art. 1391. Zgodnie z tą regulacją, jeśli pozwany nie odbierze po powtórnym zawiadomieniu pierwszego kierowanego do niego pisma, które wymaga od niego obrony swoich praw – a więc najczęściej pozwu – sąd zobowiąże powoda do doręczenia pisma za pośrednictwem komornika.

Doręczenia komornicze są zasadniczo pewniejsze niż te pocztowe, a przede wszystkim dają szansę na poznanie właściwego adresu pozwanego – komornik ma w tym zakresie większe możliwości niż doręczyciel pocztowy. Od momentu zobowiązania przez sąd, pozwany ma dwa miesiące na doręczenie pisma, a jeśli także to się nie uda, informuje o tym sąd, podając aktualny adres pozwanego, uzyskany w toku działań komornika, albo przedstawiając dowody na prawdziwość adresu w pozwie. Takimi dowodami mogą być na przykład wystawione przez pozwanego faktury albo treść umowy, w której pozwany sam wskazuje swój adres. Warto mieć na uwadze tego typu dokumenty, przygotowując się do wytoczenia powództwa. Niedopełnienie obowiązków przewidzianych przez nowe przepisy skutkować będzie zawieszeniem postępowania.

Zmodyfikowana regulacja uderza przede wszystkim w powoda – do tej pory wystarczyło podać adres pozwanego, nawet mając pełną świadomość nieprawidłowości tego adresu, żeby po dwóch nieskutecznych próbach doprowadzić do tzw. fikcji doręczenia. Obecnie doręczenie pozwu wymaga już pewnej staranności i wysiłku.

Ukłon w stronę konsumentów

Pewną komplikację dla przedsiębiorców będzie też z pewnością stanowił nowy
art. 31 §2 kodeksu, zgodnie z którym wszelkich typów właściwości przemiennej nie stosuje się w sprawach przeciw konsumentom. Powództwo przeciw konsumentowi będzie więc co do zasady zawsze prowadzone w sądzie miejsca jego zamieszkania.

Co dalej?

Zmiany wprowadzone w postępowaniu cywilnym mogą wyglądać imponująco, ale ich realny wpływ na usprawnienie sądów będziemy mogli ocenić dopiero za kilka miesięcy bądź lat. Z drugiej strony, brak szczegółowej znajomości nowych przepisów może wydłużyć dochodzenie praw, a nawet całkowicie pozbawić tej możliwości. Prowadzenie spraw przed sądem staje się dla przedsiębiorców znacznie trudniejsze niż dotychczas. Proste sposoby i strategie procesowe, które można spotkać na forach prawnych czy w darmowych poradnikach, stały się po tym dniu nie tylko mało użyteczne, ale też niebezpieczne – w labiryncie nowych przepisów łatwo narazić się na zaskakująco duże opłaty sądowe, albo przegrać sprawę niemalże na własne życzenie. Stąd koniecznym staje się oparcie swoich działań na fachowym doradztwie prawnym, które przeprowadzi przez gąszcz przepisów i będzie reprezentować nas przed sądem w sposób skuteczny i odpowiedni w obowiązującym stanie prawnym.

W nowym roku możemy oczekiwać, że sprawy przed sądami gospodarczymi będą szybsze niż dotychczas. Żeby sprawnie zakończyć daną sprawę, potrzebne będzie jednak jeszcze bardziej dokładne i rzetelne przygotowanie pism procesowych i dokumentacji wokół nich.

Autor tekstu: Filip Walczak
18.09.2020 r.

Dawn view of Toledo. Castile–La Mancha,  Spain

Hiszpania – rynek z ogromnym potencjałem

Hiszpania jest ważnym partnerem wymiany handlowej dla Polski. Pomimo rosnącej z roku na rok wymianie handlowej pomiędzy Polską a Hiszpanią, potencjał współpracy pomiędzy podmiotami polskimi i hiszpańskimi wciąż wydaje się nie do końca wykorzystany. Polska od lat posiada dodatni bilans wymiany towarowej z Hiszpanią, więcej eksportując, niż importując.

Na Półwysep Iberyjski polskie firmy wysyłają głównie maszyny i urządzenia mechaniczne oraz elektryczne, pojazdy i jednostki pływające, tworzywa sztuczne, wyroby z kauczuku, metale nieszlachetne oraz artykuły spożywcze (przede wszystkim nabiał i mięso), a także meble oraz zabawki. Ogółem udział odbiorców hiszpańskich w eksporcie polskich produktów wynosi niespełna 3%. Towary sprowadzane z Hiszpanii z kolei stanowią niecałe 2,5% polskiego importu, koncentrując się  głównie wokół artykułów rolno-spożywczych, gdzie prym wiodą ryby, przetwory rybne i owoce morza, a także oliwki i oliwa z oliwek, wino i owoce, głównie cytrusy, wyrobów przemysłu chemicznego, jednostek transportowych wodnych i powietrznych, a także urządzeń mechanicznych i elektrycznych oraz wyrobów z metali nieszlachetnych.

Ale nie tylko w prostej wymianie handlowej tkwią ogromne możliwości jakie daje rynek hiszpański dla polskich przedsiębiorców. Hiszpania to przede wszystkim brama na rynki latynoamerykańskie, z ich bogactwami naturalnymi i nieprzebranymi zasobami surowców. Każda globalna firma iberoamerykańska posiada swoje przedstawicielstwo w Hiszpanii, ze względu na język i tożsamość kulturową, traktując Półwysep Iberyjski jako przyczółek dla ekspansji w Europie.

Jeszcze kilkanaście lat temu Polska była kierunkiem dość egzotycznym dla przedsiębiorców hiszpańskich, a w szczególności latynoamerykańskich. Obecnie można zaobserwować wzrost zainteresowania wymianą gospodarczą pomiędzy rynkami państw hiszpańskojęzycznych a Europą Środkową i Wschodnią. Polska, jako największe państwo w regionie, stanowiące naturalny pomost pomiędzy Zachodem i Wschodem, przykuwa uwagę podmiotów iberyjskich i podążających w ślad za nimi południowoamerykańskich, stanowiąc idealne miejsce dla ich ewentualnego rozwoju i wejścia na rynki państw środkowo- i wschodnioeuropejskich.

Hiszpania to jednak nie tylko rynek zbytu polskich produktów przemysłowych czy dostawca doskonałych produktów spożywczych na polskie stoły. Śródziemnomorski charakter państwa i silnie rozwinięty sektor turystyczny wraz z dobrą infrastrukturą, sprawiają, że rynek nieruchomości na Półwyspie Iberyjskim stanowi naturalny cel dla osób ceniących pewne i sprawdzone inwestycje. Bogata oferta różnorodnych typów nieruchomości w regionach nadmorskich, a także interesujące, przyjazne dla zagranicznych inwestorów, rozwiązania obowiązujące w prawie hiszpańskim, sprawiają, że inwestowanie w nieruchomości jest dostępne nawet dla drobnych inwestorów, którzy pragną ulokować swój kapitał w sposób pozbawiony większego ryzyka, ale z gwarancją osiągnięcia wymiernych zysków.

Autor tekstu: Michał Zbigniew Dankowski
04.09.2020 r.

Picture of businessmen's hands on white table with documents, coffee and drafts

Kredyt inwestycyjny a pożyczka publiczna

Poziom zadłużenia Polskich przedsiębiorców stale rośnie. Na tą tendencję nie należy jednak patrzeć w kategoriach problemu. Większość kredytów jest bowiem zaciąganych w celach inwestycyjnych, a kredyty mają służyć rozwojowi prowadzonego biznesu. Wzrastający potencjał inwestycyjny polskich przedsiębiorców bezpośrednio przekłada się na wzrost PKB naszego państwa.

Do najważniejszych celów inwestycyjnych należą m.in. zakup nowych maszyn, aut oraz pozostałych środków trwałych, modernizacja linii produkcyjnej, czy też zakup lokalu w którym prowadzone są usługi lub handel. Spłacalność zaciągniętych kredytów bankowych przez polskich przedsiębiorców przekracza 85%. Oznacza to, iż zdecydowana większość polskich przedsiębiorców ma plan na to, jak zarobić na koszty zaciągniętego zobowiązania oraz wie jak obrócić tymi środkami, by kredyt zaciągnięty w banku spłacił się z wymiernymi profitami dla firmy. Niemniej jednak, większość klientów dokładnie analizuje możliwość przystąpienia do kredytu jak i jego opłacalności. Koszty kredytu bankowego dla firm – zarówno inwestycyjnego jak i obrotowego, są zauważalne szczególnie do momentu, kiedy cel inwestycji nie zacznie się jeszcze zwracać.  Im mniejszy więc ogólny koszt kredytu i jego rzeczywista stopa oprocentowania (RRSO), tym łatwiej o uzyskanie z tego tytułu korzyści, jak i samo podjęcie decyzji o zaciągnięciu zobowiązania.

Kredyt bankowy – czy to się opłaca?

Istnieje kilka czynników, które składają się na opłacalność oferty kredytu bankowego. Przy szczegółowej analizie, którą coraz częściej przedsiębiorcy wykonują z pomocą licencjonowanych doradców finansowych, należy wziąć pod uwagę takie czynniki jak: łączne oprocentowanie w skali roku (marża plus stopa procentowa WIBOR), prowizja banku za udzielenie kredytu, opłata za wcześniejszą spłatę, obowiązkowe ubezpieczenie kredytu wymagane przez bank czy możliwość karencji w spłacie kapitału. Każdy z wyżej wymienionych składników wiąże się z konkretną stawką opłat narzuconych przez bank. Bankowe oferty dla firm cechują się dużą rozpiętością cenową. Jest to spowodowane faktem, iż każdy bank ma swój „target” klientów i pewne oczekiwania wobec potencjalnego kredytobiorcy. Jest to spowodowane spłacalnością zobowiązań przez klientów. W skrócie – im klient jest dla banku bardziej wiarygodny, tym lepszej oferty może się spodziewać. Na uzyskanie korzystnej oferty wpływ ma m.in. pozytywna historia spłat wcześniejszych zobowiązań zaciąganych w bankach przez kredytobiorcę, wysokie obroty przedsiębiorstwa, korzystne perspektywy nowej inwestycji, jak i dochody oraz staż firmy.

Standardowo obowiązująca marża dla klientów biznesowych mieści się w przedziale od 2 do 4% w skali roku. Do tego należy doliczyć stopę procentową WIBOR w aktualnie obowiązującej wysokości 1.72% w skali roku. Dodatkowo banki mogą doliczyć opłatę za udzielenie kredytu, za jego wcześniejszą spłatę oraz ubezpieczenie kredytu. Obliczając zatem rzeczywistą stopę oprocentowania kredytu bankowego (RRSO) w skali roku, należy liczyć się z wydatkiem 6-8% w skali roku od kwoty wnioskowanego kredytu.

Cechy charakterystyczne pożyczki publicznej

Porównując powyższe opłaty do pożyczki publicznej, należy wziąć pod uwagę fakt, iż instytucje publiczne udzielające pożyczek nie mają charakteru zarobkowego a wspierający. Oznacza to, iż podmioty udzielające finansowania mają za zadanie tanimi instrumentami wspierać przedsiębiorczość i jest to ich cel nadrzędny. Dlatego też opłaty pobierane przez fundusz są dla przedsiębiorcy w najwyższym stopniu preferencyjne, a pożyczka cechuje się szeregiem korzyści.

Oprocentowanie pożyczki publicznej wynosi ok. 2% w skali roku, fundusz nie pobiera prowizji za jej udzielenie oraz wcześniejszą spłatę. Ponadto dla pożyczkobiorcy nie jest doliczana stopa procentowa WIBOR, ponieważ środki pochodzą z budżetu Państwa. RRSO wynosi więc w przybliżeniu 2% w skali roku.

Co jest bardziej korzystne?

By móc zobrazować realną korzyść dla pożyczkobiorcy, należy oprzeć porównanie obu instrumentów na przykładowej kwocie pożyczki. Przykładowo, firma wnioskująca o 100.000 PLN pożyczki netto, przy łącznym koszcie kredytu bankowego w skali 5 lat, zakładając RRSO na poziomie 7%, oddaje łącznie z kapitałem w przybliżeniu 150.000 PLN. Dla porównania, do funduszu udzielającego pożyczki publicznej, przy RRSO na poziomie 2% klient oddaje 110.000 PLN. W skali całego okresu trwania pożyczki, przedsiębiorca, oszczędza więc 40.000 PLN od każdych 100.000 PLN pożyczonych z instytucji publicznych udzielających pożyczki. Dodatkowo, by wyjść naprzeciw oczekiwaniom przedsiębiorców, fundusz udzielający pożyczki dopuszcza nawet 6 miesięczną karencję w spłacie kapitału. Oznacza to możliwość uzyskania 6 miesięcy czasu, będącego okresem na zaadoptowanie się nowej inwestycji i uzyskanie z niej korzyści. Pierwsza płatność pełnej raty obowiązuje więc pożyczkobiorcę dopiero po 6 miesiącu od momentu uzyskania środków z pożyczki.

Podsumowanie

Reasumując, pożyczka publiczna to obecnie najbardziej korzystny dla przedsiębiorców instrument finansowania bieżących inwestycji. Jest korzystną alternatywą dla kredytu bankowego, który to produkt musi przede wszystkim zarabiać na instytucje go udzielające, w przeciwieństwie do funduszy publicznych, których celem nadrzędnym jest wsparcie przedsiębiorczości. Niemniej jednak oba instrumenty finansowe posiadają swoje grono odbiorców i są dla przedsiębiorców opłacalne, w zależności od ich bieżących możliwości oraz potrzeb.

Autor tekstu: Jarosław Kruszyński
21.08.2020 r.